Pierwszy raz o diecie bezglutenowej usłyszałam od koleżanki, która miała hopla na punkcie odchudzania się. To jedna z tych osób, którym nie grozi popadnięcie w anoreksję ani inną chorobę, ale z tych, które obsesyjnie interesują się dietami. Obsesyjnie - bo co chwila o jakiejś gadają. A ja nigdy diety nie stosowałam i jakoś dobrze mi się wiedzie ;-) Opowiadam o diecie bezglutenowej, która jednak nie może być stosowana przez wszystkich!
Gluten to białko roślinne, które występuje w zbożach, czyli oczywiście znajdziemy je w mąkach, chlebie, makaronach, itp. Są osoby, które mają alergię na gluten - to może stwarzać pewien problem, bo dzięki temu, że jest dobrze przechowuje aromaty, często jest stosowany w rozmaitych produktach i jego unikanie nie jest łatwe. Wtedy można spożywać za mało węglowodanów i innych składników, a to wcale nie polepszy zdrowia!
Jednak są zalety diety bezglutenowej stosowanej z rozwagą.
Po pierwsze, człowiek staje się bardziej świadomym tzw. zjadaczem chleba. ;-) Unika glutenu, więc musi czytać etykietki napisane nawet drobnym maczkiem. I czego się dowiaduje? Że pożera konserwanty, niezdrowe substancje, cholerne ulepszacze, które wszędzie nam teraz pakują. Serio - jestem ciekawa, jak smakowała znakomita szynka jakieś 40 lat temu. Pewnie nie do porównania z sopocką po 18 zł za kilogram przy dobrych lotach. Oczywiście mamy też wyśmienite wędliny, ale kogo stać na kupowanie szynki po 40 zł za kilo?
No ale zboczyłam z tematu.
Dieta bezglutenowa w pewien sposób rozwija umiejętności kucharskie ;-) W Internecie można znaleźć wiele przepisów na dania bezglutenowe, a nawet ciasta - nie są tak bardzo słodkie, ale pyszne! Mimo że nie stosuję tej diety, to myślę o pieczeniu własnego chleba albo zrobieniu szynki...Wtedy wiem, co jem!